- Christian proszę. - Zaczęła Mia.
- A możesz mi przypomnieć, dlaczego mnie o to prosisz, a nie żadną ze swoich przyjaciółek? - Usiadłem w swoim fotelu i przekręciłem się przodem do okna, z którego mogę podziwiać Seattle. Widok jest tak odległy, że mam wrażenie, iż miasto leży u mych stop. - Nadal nie słyszę odpowiedzi.
- No bo cię tak bardzo kocham?- Odparła bardzo słodko.
- Ja ciebie też, ale tym tekstem mnie nie przekupisz. Wiec słucham...
- Okey, okey. Po pierwsze to nikt nie może...- Zbytnio ta odpowiem, mnie nie przekonała. Bo niby dlaczego miała.
- A skąd pomysł, że ja mogę?
- Nie przerywa mi. - Warknęła, co mnie zaskoczyło. Musi być nieźle zdeterminowana. - A po drugie — W tym momencie drzwi do mojego gabinetu się otworzyły. Odruchowo odwróciłem się w strony gościa. Przede mną stanęła Mia. Jak zawsze elegancko ubrana z krótką fryzurą. - Bo cię bardzo proszę. - Powiedziała to tak słodko, że już po mnie. Przypomniało mi się nasze dzieciństwo, gdy tak patrzyła na mnie i do tego mówiła w taki sposób, nie umiałem jej niczego odmówić.
- A co swego będę miał? Oczywiście, jeśli się zgodzę.
- Moja wieczną miłość? - Zatrzepotała rzęsami.
- Dobra tylko wiece już na mnie tak nie patrz. - Opadłem na fotel. - à propos. Ktoś mi musi podlewać kwiatki? - spojrzałem na nią.
- Jakie kwiatki? - Zmarszczyła czoło.
- A trawnik przed apartamentowcem?
- Żartujesz sobie ze mnie?
- A może. Skoro robię ci taką przysługę, wiec coś mi się z życia należy. Nie uważasz?
- Rob co chcesz, ale mnie nie wystaw. Rozmawiałam z szefem, jeśli załatwię sobie zastępstwo, to mogę ten tydzień mieć jeszcze wolny. - Uśmiechnęła się chytrze i wyszła.
W co ja się w kopałem?
---------------------------------------------------
Mam nadzieję, że prolog się wam spodobał. Wiem, że spóźniony ale chyba ważne, iż jednak się pojawił. ;-)
Pamiętaj. Czytasz, komentuj!
Wpadłem tu przypadkiem i zazwyczaj nie czytam takich opowiadań, jednakże mój nałóg (czyt. obsesyjne czytanie) sprawia, że lubię zapoznawać się z nowymi twórczościami. Swego czasu przeczytałem trylogię James, ale jeszcze nigdy nie trafiłem na ff oparte na jej książce. A wierz mi, czytam ich bardzo dużo. :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o prolog, to mnie zaciekawił. Masz przyjemny styl i oprócz paru literówek nie można się do niczego przyczepić (np. "Nie przerywa mi" - chyba "przerywaj"?) Mogę Cię zapewnić, że na razie zostanę na Twoim blogu i jeśli zainteresujesz mnie kolejnymi rozdziałami, to na pewno zabawię na nim dłużej. :D
Pozdrawiam,
Dan